Zaloguj Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomo¶ci FAQ Szukaj Grupy
The last dance

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Xena Warrior Princess e-gosciniec Strona Główna -> Nasza Twórczo¶ć
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomo¶ć
Xenka
Amazonka




Doł±czył: 25 PaĽ 2005
Napisane posty: 13



PostWysłany: 18 04 2006, 9:41    Temat postu: The last dance
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

Gabriela stała oparta o burtę statku mknącego ku spełnieniu jej marzeń. To o czym od zawsze marzyła,to o czym œniła podczas samotnych nocy nareszcie miało się spełnić. Wojownicza bardka nareszcie miała poznać swoją największą idolkę i osobę,którą według Gabrieli warto naœladować nie tylko w twórczoœci,ale również w życiu codziennym... Po tylu latach Gabriela nareszcie płynęła,aby poznać Safonę.
-Rejs na Lesbos to dobry pomysł na wakacje.-pochwaliła Gabriela do zbliżającej się Xeny.
-Wiem jak bardzo zależy ci na poznaniu Safony.-odpowiedziała z uœmiechem wojowniczka.
-Jak wiele będę mogła się od niej nauczyć!-rozmarzyła się poetka-Tak wiele pytań chciałabym jej zadać!
-Cierpliwoœci Gabrielo-rzekła miękko Xena patrząc w dal-Myœlę,że twoje marzenia spełnią się szybciej niż myœlisz!-dodała z większym podniecem widząc rysujące się przed jej oczym zarysy ogromnej wyspy.

-"Jeœliœ mi przyjacielem,
młodszą wybierz kochankę,
ja bowiem, starsza, nigdy
nie zgodzę się żyć z tobą."-przeczytała na głos Gabriela nareszcie stając na suchym lądzie.
Mimo wszelkich zabiegów Gabrielii Xena zdawała się nie słyszeć ciężkich wzdychań przyjaciółki w stronę twórczoœci swojej ukochanej poetki.
Xena rozglądała się teraz po wyspie.
Czuła się jakby przeniosła się w inny,magiczny œwiat. Czas jakby zatrzymał się tu w miejscu. Gaj oliwny do którego prowadziła zacienionia alejka pomiędzy ogromnymi drzewami i krzewami rozpoœcierał się dokoła niewielkiego domu stojącego nie daleko od statku przyjaciółek.
Dziwna magia,która otaczała to miejsce,spokój,piękno,cisza,i wszechogarniająca miłoœć i dobroć natychmiast zawładnęły Xeną. Mimo,iż była wojowniczką o twardej,nieromantycznej naturze,czar tego miejsca sprawił,że i sama Xena natychmiast się rozleniwiła. Jak nigdy dotąd straciła całą czujnoœć i poddała się w pełni magii tego miejsca,która muskała teraz każdy jej nerw,i odziaływała niezwykle silnie na każdy jej zmysł.
Koło pogrążonej w wierszach Gabrieli przebiegła młoda dziewczyna. Ubrana w białą,powiewistą szatę wyglądała niczym bogini czystoœci i piękna.
-Hej!-krzyknęła do niej Gabriela zatrzymując ją przy tym ręką.
Dziewczyna zatrzymała się i spojrzała na Gabrielę oczyma pełnymi ufnoœci,miłoœci a także swojego rodzaju młodej naiwnoœci.
-Jak możemy dotrzeć do Safony?-spytała Gab.
-Nie jesteœcie tutejsze?-rozeœmiała się promiennie dziewczyna.
-Jesteœmy z bardzo daleka.-rzekła doœć sucho Xena-Dlatego wskaż nam drogę do Safony.
Dziewczyna nie oddzywając się już ani słowa,jak i nie tracąc swej wrodzonej radoœci wskazała palcem na zacienioną alejkę,którą wczeœniej obserwowała Xena.
Gabriela nareszcie puœciła jej rękę,na co młoda niewiasta odbiegła z wolna z filuternym uœmiechem.
-W drogę!-rzekła z dumą i zadowoleniem Gabriela ruszając przed siebie.
Obie zatrzymały się dopiero w gaju oliwnym przed ceglanym,białym domem.
Kiedy obie z wolna szły alejką znów uderzyła je magia i czar tego miejsca. Czuły się niezwykle bezpiecznie,tak jak nigdy dotąd.
Przyjaciółki zwróciły raczej uwagę na drewniany barak stojący koło domu.
Kiedy Xena uchyliła drzwi,jej oczom ukazała się ogromna drewniana balia,na brzegu której siedziała młoda i piękna kobieta. Słysząc szmer,dziewczyna odwróciła się w stronę wyjœcia,ukazując swoje blade,pełne wdzięku nagie piersi...


W czasach prawdawnych bogów...
Wojowników...
...i Królów!
Œwiat pogrążony w chaosie czekał na bohatera...!

Była nim Xena!
Wojownicza księżniczka,zahartowana w ogniu bitwy!
Potęga...
Namiętnoœć...
i Niebiezpieczeństwo...
Jej odwaga zmieni œwiat.


-Gabrielo!-ucieszyła się Safona wstając z balii-Oczekiwałam twego przybycia!
-Safono!-rozeœmiała się Gabriela rzucając jej się na szyję.
Nic nie wyraziłoby szczęœcia Gabrieli,jakie dawało jej spotkanie z idolką.
-Jesteœ piękną kobietą,Xeno!-spostrzegła Safona uwalniając się z uœcisku Gabrielii i przyciskając do siebie Xenę.-Gabriela wiele mi o tobie opowiadała w swoich listach! Pisała jak piękną i rozważną jesteœ kobietą!-dodała przesuwając delikatnie i z sympatią ręce po talii wojowniczki.
Safona była niezbyt wysoką,piękną blondynką z twarzą wyrażającą wieczny optymizm i miłoœć do każdego żyjącego stworzenia. Mimo,iż drobna,była bardzo filigranowa i niezwykle sympatyczna.
Po okryciu piersi kawałkiem cienkiego materiału,wzięła Gabrielę za rękę i wyprowadziła ją z baraku.
"Cóż..."-pomyœlała Xena. "Skoro Safona nie ma zamiaru się kąpać,ja chętnie odœwierzę się po podróży!"
Zrzuciwszy swoją ciężką zbroję,wsunęła się do wody naga i majestatyczna niczym posąg samego Zeusa. Jej ciało delikatnie pieœciła ciepła woda,dając zmysłowe uczucie odprężenia. Jej ręce raz za razem oblewały włosy i masowały je w takt przyspieszonego bicia serca wojowniczki. "Kiedy ostatni raz było mi tak dobrze?"-zastanowiła się Xena. "Oh tak!"-przypomniała sobie z filuternym uœmiechem.
Relaks Xeny przerwał zgrzyt otwieranych delikatnie drzwi. W pierwszej chwili Xena nie umiała rozpoznać osoby wchodzącej do baraku. Jednak po chwili ujrzała tę samą dziewczynę,którą pytała o drogę do Safony. Tym razem jednak ubrana była w zwykły kawałek materiału związany na piersiach sięgający jedynie ud.
-Co tu robisz?-spytała zaskoczona i widocznie bardzo zawstydzona.
-Co ty tu robisz?-spytała Xena kryjąc zawstydzenie pod maską oziębłoœci.
-Często tu przychodzę,kiedy kąpie się Safona.-odrzekła banalnie dziewczyna.
Xena zrobiła trochę zdziwioną minę. Sama nie wiedziała jak to sobie tłumaczyć.
-Co mi tam!-burnkęła dziewczyna i podeszła do balii.
Usiadła na rogu balii,a Xena instynktownie odpłynęła do tyłu.
-Często tu przychodzę,gdy Safona się kąpie.-rzuciła dziewczyna.-Czasem myję jej plecy,a czasem dołączam do niej w kąpieli.-dodała z naiwym uœmiechem.
Po chwili przełożyła nogi nad krawędzią balii i zanużyła je w wodzie. Uœmiechnęła się z zadowoleniem czując ciepło w nogach.
Zamknęła oczy a na jej twarzy odmalowała się widoczna przyjemnoœć.
-Jest mi tak dobrze...-wyszeptała.
Jednak jej radoœć przerwał głoœny tym razem trzask otwieranych z impetem drzwi.
-Co tu się dzieje?-krzyknęła Gabriela patrząc na kobiety w balii.
Z wielkim impetem i złoœcią podeszła do balii i krzyknęła do Xeny:
-Co ty tu wyprawiasz?
-Nie rób sceny!-skarciła ją ostro wojowniczka.
W Gabrieli wszystko aż się gotowało,lecz postanowiła nie wstrzynać kłotni i z jeszcze większą wœciekłoœcią wyszła z baraku.
Bardka zatrzymała się dopiero na końcu oliwnego ogrodu,gdzie na trawie,siedziała ubrana w błękitną szatę Safona i uœmiechała się do niej zapraszająco.
Gabrielii trochę poprawił się humor,lecz nadal była wœciekła.
Nie mówiąc ani słoda usiadła pod drzewem tuż obok Safony i sciągnęła buty chcąc w pełni delektować się słoneczną pogodą podziwianą w cieniu gaju oliwnego. Następnie przeniosła ciężar ciała na oparte z tyłu o ziemię dłonie. Przymknęła oczy i delektowała się delikatnym wiatrem muskającym jej twarz.
-Napisz wiersz.-rzekła z ciepłym uœmiechem Safona.
-Co?-zaciekawiła się Gabriela patrząc na przyjaciółkę zmrużonymi przez słońce oczyma.
-Napisz wiersz.-powtórzyła dziewczyna-Kiedy ogarnia mnie złoœć,lub smutek piszę wiersz o tym co czuję,a potem,kiedy jestem gotowa palę wiersz wraz z moimi negatywnymi odczuciami.
Gabriela przez chwilę zastanowiła się nad propozycją.
-Chcesz spróbować?-spytała ze szczerym uœmiechem Safona.
Gabriela odwzajmniła jej uœmiech i wzięła do rąk podany jej zwój i pióro. Szybko i z zapałem nagryzmoliła doœć długi wiersz i rzeczywiœcie poczuła ulgę. Z serca spadł jej wielki ciężar. Safona miała rację...
Uczucie ulgi pozwoliło Gabrieli na powrót uczuć błogoœć letniego dnia.
-Czy coœ cię trapi,Aleno?-spytała Safona kładąc rękę na ramieniu młodej dziewczyny,która przed chwilą była œwiadkiem sceny zrobionej przez Gabrielę.
Młoda Alena,piękna,œwierza i bardzo młoda stała teraz pod drzewem,oparta o niego głową i za nic nie chciała odwrócić się do Safony.
-Mój ojciec znalazł dla mnie męża.-szepnęła dziewczyna nareszcie odwracając się i spoglądając głęboko w oczy Safonie.
Na twarzy poetki odmalował się ogromny ból i rozpacz. Dobrze wiedziała co to oznacza...
-Nie chcę cię stracić!-załkała Alena wtulając się w piersi Safony.
Poetka nie umiała wypowiedzieć ani słowa. Musiała stanąć twarzą w twarz z tym czego tak bardzo się obawiała. Co często spędzało jej sen z powiek. Nie umiała wyrazić swojego bólu.
Gabriela nadal siedziała pod drzewem,właœciwie nie siedziała,lecz drzemała. Czasem lubiała pozwolić sobie na takie małe grzeszki jak sen w dzień. Słońce delikatnie i z czułoœcią "całowało" jej twarz jednym ze swych niebiańskich promieni. W tym blasku Gabriela wydawała się być boginią,œpiąca księżniczką czekającą,aż jej piękny rycerz zbudzi ją pocałunkiem...
-Gabrielo...-szepnęła czule Xena,przesuwając palcem po czole przyjaciółki.
Gabriela delikatnie uniosła powieki i spojrzała na uœmiechającą się do niej Xene. Po chwili przysunęła się bliżej i wtuliła w najlepszą przyjaciółkę.
-Przepraszam...-szepnęła Xena.
-Nie,to ja przepraszam.
-Jesteœ moim największym skarbem.-szepnęła Xena spoglądając przyjaciółce głęboko w oczy.
-Jesteœ sensem mojego życia,to ty jesteœ słońcem wstającym rano na choryzoncie i księżycem zanurzonym w ciemnej gwieŸdzistej nocy.
Ich twarze delikatnie się do siebie zbliżały.
-Gabrielo!-z dala dobiegł kobiecy głos.
Gabriela gwałtownie się odwróciła i ujrzała Safonę.
-Właœnie zaczynają się lekcje poezji.-rzekła z uœmiechem dziewczyna-Pomyœlałam,że chciałabyœ być na nich.
-Oh tak!-ucieszyła się Gabriela i poderwała na równe nogi.
-Poczekaj na mnie w sali-uœmiechnęła się Safona.
Następnie zwróciła się do Xeny.
-Może zechcesz wypłynąć na połów ryb? Tutaj œwietnie biorą.
-Dobry pomysł...-zaintrygowała się Xena.
Dom Safony wydawał się w œrodku o wiele większy niż z zewnątrz. Na œrodku ogromnego salonu,umeblowanego z wielkim smakiem rozpozcierał się basen. RzeŸby,obrazy i piękne meble wypełniały się nazwazajem i razem tworzyły wręcz piękną kompozycję. Widać było,że dom ten należy do greczynki.
Parenaœcie młodych dziewcząt otaczało basen,leżąc leniwie podparte na rękach. W powiewnych szatach,rozmawiały między sobą,chichocząc od czasu do czasu.
Gabriela weszła po cichutku i nie zwracając na siebie większej uwagi przykucnęła pod białą,gipsową kolumną. Po chwili nadeszła Safona. Jak zwykle majestatyczna i piękna. Jej rozpromienioną twarz otulały powiewające złote loki.
-Dziœ porozmawiamy o literaturze greckiej.
Zanim usiadła pomiędzy swoimi uczennicami,wzięła Gabrielę za rękę i usadziła ją obok siebie.
-To Gabriela-przedstawiła Safona-Jest wielką poetką-uœmiechała się-Jej wiersze są równie dobre jak moje.
-Oh.-uœmiechnęła się filuternie Gabi.
-Co skłania cię do pisania wierszy?-spytała jedna z uczennic.
Gabriela przez moment zastanawiała się po czym odparła:
-Poezja jest jak potok,płynie włanym torem, i ma swoje Ÿródło. Ja piszę,kiedy tego potrzebuję. Lecz również czasem cierpię na niemoc twórczą. Wtedy myœlę o miłoœci,wtedy myœlę o pięknie i dobru tego œwiata.-Wtedy myœlę... o Xenie-wzruszyła ramionami.
-Gabriela to wielka poetka!-rozeœmiała się Safona-Myœlę,że ja sama wiele mogę się od niej nauczyć.
Po chwili jednak posmutniała.
-Szkoda tylko,że nie wszystkim dane jest czuć smak prawdziwej miłoœci przez wiecznoœć.
-Hej,myœle,że Safona ma jakiœ problem.-Xena zatrzymała Gabrielę wychodzącą z domu Safony.
-Pewnie tak.-odrzekła Gabriela.
-Myœlisz,że powinnam z nią porozmawiać?-zaniepokoiła się Xena.
-Xeno,nie musisz jej pomagać. To jej sprawa. Poradzi sobie.
-Myœlę,że chodzi o coœ więcej. Safona traci coœ dla niej najważniejszego i sama nie umie tego zatrzymać.-stwierdziła gorzko wojowniczka.
-Zastanawiałaœ się kiedyœ,co by było gdybyœmy znalazły sobie męża? Mam na myœli jedna z nas.-Gabriela ruszyła przed siebie zabierając Xene tym samym na spacer.
-Teraz po tym wszystkim co razem przeżyłyœmy chcesz znaleŸć sobie mężczyzne?
-Myœlę,że Safona pokochała niewłaœciwą osobę.
-Gabrielo,każda osoba,którą pokochasz jest tą właœciwą. Jeżeli Safona czuje,że to właœnie z nią będzie szczęœliwa,to nic jej nie powstrzymuje.
-Czasem to czego chcemy jest niemożliwe...-Gabriela pogrążyła się w zadumie.
Po chwili dodała:
-Niewybrażam sobie tego,że coœ mogłoby nas rozdzielić.
Nastała niezręczna cisza,którą Gabriela przerwała pierwszą rzeczą,która przyszła jej do głowy:
-Zawody!-krzyknęła z radoœcią.
-Jakie zawody?-zdziwiła się Xena.
-Safona dba o nie tylko o rozwój intelektualny jej podopiecznych.-usmiechnęła się Gabriela.
-Kiedy się odbędą?
-Dziœ wieczorem.
-Może jednak najpierw spróbujemy coœ złowić?
-Czemu nie.-skwitowała Gabriela.
Morze otaczające Lesbos jak zawsze czyste i krystaliczne było miejscem połowu największych ryb tego œwiata. Słońce chyliło się już ku zachodowi,kiedy dwie mężne wojowniczki zarzuciły sieci i żartując między sobą czekały,aż coœ się złowi. Obie stanęły przy burcie i patrzyły na zachodzące słońce. Głowa Gabrieli spoczęła na ramieniu przyjaciółki.
-Zachodzące słońce przypomina żeglarza,który nareszcie dotarł do kresu swej wędrówki.-uœmiechnęła się Gabriela.
-Hm,zanim cię poznałam,słońce było oznaką,że czas wrócić do osady i obmyć ręce z krwi...-rzekła gorzko Xena-To ty nauczyłaœ mnie,że słońce to dla każdego co innego. Jak dla żeglarza jego pojawienie się oznacza nowy dzień,tak dla mnie twoje pojawienie się znaczyło nowe życie.
Po tych słowach odwróciła się w stronę przyjaciółki i położyła jej ręce na ramionach:
-Odrodziłam się w tobie,Gabrielo-wyrzekła ze łzami w oczach-Dla mnie ty jesteœ wschodzącym słońcem,któremu nigdy nie dam zajœć za choryzont.
Gabriela promiennie się do niej uœmiechnęła. Jej serce ukąpane zostało w morzu ciepła i wszechogarniającej ją ufnoœci. Jedyne czego teraz pragnęła to poczuć bliskoœć Xeny. Usłyszeć jej oddech i poczuć jej zapach. Przytuliła się do niej z całej siły i stały tak w uœcisku prawdziwego szczęœcia.
Alana krzątała się po swoim małym pokoiku w domu Safony. Pakowała do tobołka swoje suknie,myœląc cały czas o tym,że musi rozstać się z Safoną.
-Alano.-dobiegł ją czuły głos.
Dziewczyna powoli odwróciła się w stronę opiekunki. Wiedziała,że nawet jedno spojrzenie w jej niebiańską twarz znów wywoła w niej ból i niewytłumaczalną trwogę. A przecież chciałaby tylko zostać tu,na Lesbos,razem z Safoną...
Safona zdążyła juz podejœć bardzo blisko swej uczennicy.
-Twój ojciec przybędzie tu jutro.-rzekła gorzko.
-Wiem.-powiedziała smutno Alana unikając oczu rozmówczyni.
-Co dalej? Co teraz będzie? Tak bardzo bałam się tej chwili. Tak bardzo bałam się,że...-łkała Safona-Że ktoœ może mi cię odebrać. Spędziłyœmy razem wiele chwil. Były złe,ale na bogów warto przeżyć tysiące złych,aby dostać tę jedną dobrą.-krzyczała.
-Warto łowić tu ryby-œmiała się Gabriela idąc po plaży i ciągnąc za sobą masę ryb związanych liną.
-Tak-uœmiechnęła się Xena-Dobrze jest łowić w takich miej...
Przerwał jej donoœny płacz Alany bięgnącej po plaży z twarzą ukrytą w dłoniach.
-Myœlisz,że powinnam porozmawiać z Safoną?-zastanowiła się po chwili Gabriela.
-IdŸ do niej.
Drzwi uchyliły się z lekkim zgrzytem i Gabriela ujrzała Safonę siedzącą na łóżku. Plecy opierała o œcianę i zapisywała coœ w zwojach.
-Można?-spytała cicho Gabriela.
-Gabi!-ucieszyła się Safona-UsiądŸ koło mnie-uœmiechnęła się przyjaŸnie.
-Następny wiersz?-spytała Gabriela siedząc już na łóżku-Opisujesz swój ból w wierszach?
Safona nie oddzywając się ani słowem nadal zapisywała coœ w zwoju.
-Chcesz z kimœ o tym porozmawiać?-pytała niestrudzenie Gab-Uwierz mi,umiem słuchać i doradzać.
-Co łączy cię z Xeną?-spytała nareszcie poetka osuwając zwój na brzuch.
-Jesteœmy przyjaciółkami.-odparła niepewnie Gabriela.
-Więc mnie nie zrozumiesz.
-Cóż,właœciwie to co czuje do Xeny jest uczuciem mocniejszym niż uczucie przyjaŸni. Właœciwie Xena to ja! A ja to Xena! Jesteœmy jednoœcią.
-Alana wyjeżdża,aby wyjœć za mąż.
-Ja cieszyłabym się szczęœciem przyjaciółki.
Safona przybliżyła twarz do twarzy Gabrieli i szepnęła:
-Cieszyłabyœ się nawet gdyby to Xena wychodziła za mąż.
Gabriela odsunęła twarz i poczuła zażenowanie. Sama nie umiała odpowiedzieć sobie na to pytanie.
-To co innego-wykrztusiła w końcu dziewczyna-Bo widzisz między mną a Xeną...
Myœl przerwały jej z impetem otwierane drzwi w których stanęła jedna z uczennic
-Safono! Zawody właœnie się rozpoczynają.
-Ah tak!-szepnęła poetka-Już idziemy.
Kiedy szły na plażę,spotkały po drodze Xenę. Drzemała w hamaku i wydawała się nic nie wiedzieć o zawodach rozgrywających się tuż pod jej nosem.
-Dogonie cię.-szepnęła Gabriela do Safony.
Podeszła bliżej Xeny i przysunęła usta do jej ucha.
-Xeno...-szepnęła czule-Zawody już się rozpoczęły. Nie może cię tam nie być.
Xena powoli otworzyła o oczy i uœmiechnęła się widząc Gabrielę.
-Zawsze chciałabym cię widzieć budząc się rano.-szepnęła filuternie.
-Przecież codziennie mnie widzisz.
-Powinnaœ wstawać wczeœniej ode mnie.-uœmiechnęła się Xena.
-Oj,nie bierz mnie pod włos.-rozeœmiała się Gab i pomogła przyjaciółce wstać.
Wszystkie uczennice Safony ustawiały się już w szeregu gotowe do wyœcigu. Bieg miał odbywać się na plaży,na czeœć bogini Afrodyty. Po biegu zawsze organizowano chuczną zabawę przy ognisku.
-Czemu Alana nie biegnie razem z wami?-spytała szeptem Gabriela jednej z uczennic.
-Tylko dziewice mogą brać udział w tym biegu.-wyjaœniła tamta.
-Przecież do tej szkoły mają wstęp tylko dziewice!-zauważyła Xena.
-Tak,do szkoły nigdy nie została przyjęta żadna dziewczyna,której cnota była naruszona.
-Chyba,że jej cnota została naruszona już na samej wyspie...-mruknęła Xena.
Rozmowa dobiegła końca,gdyż Safona postanowiła przemówić przed wyœcigiem.
-Dzisiejszy bieg,jak co roku oddajemy w chołdzie bogini Afrodycie. Jutro zostaniecie już wydane za mąż i wyjedziecie z tej wyspy.Już nigdy się nie zobaczymy-dodała ze smutkiem-Lecz narazie cieszmy się nocą!
Po paru minutach rozpoczął się trawający koło godziny bieg. Najlepszą okazała się czarnowłosa dziewczyna o grubych nogach.
-Tym wieńcem laurowym naznaczam cię jako najlepszą,córo Afrodyty.-rzekła z dumą Safona.
Wszystkie dziewczyny rozbiegły się po plaży. Niektóre pobiegły wziąœć kąpiel w morzu. Reszta postanowiła rozpalić ognisko i œwietnie się bawić. Otoczyły kręgiem ognisko i zaczęły między sobą żartować. Nawet Safona była duszą towarzystwa. Œmiała się żartowała,ale niestety tylko na pokaz. Jej serce nadal rozdarte było przeszywającym bólem.
-Xeno!Gabrielo!Zatańczcie dla nas!-krzyczały dziewczyny-Pokażcie jak tańczy się w innych stronach œwiata!-dopingowały dziewczyny.
-Cóż,nie jestem najlepsza w tańcu.-uœmiechnęła się filuternie Xena.
-No dalej,Xeno!-uœmiechnęła się Gabriela i pociągnęła ją za rękę.
Po czym podeszła do Safony i szepnęła jej do coœ do ucha,na co ta podjęła w ręce swoją lirę i zaczęła grać delikatne,tropikalne rytmy.
Przyjaciółki natomiast zaczęły œpiewać delikatnie i z wdziękiem. Œwiatło ognia,który rozbryzgiwał się z trzaskiem,oœwietlał dwie kobiety splecione w tańcu piękna i dołączał do nich swoim krokiem.
Xena zaczęła œpiewać obejmując od tyłu delikatnie swoją partnerkę w pasie.
Try to see it my way,
Do I have to keep on talking till I can't go on?

While you see it your way,
Run the risk of knowing that our love may soon be gone.-włączyła się Gabriela.

Gabriela osunęła głowę w tył i przystawiła swoją twarz do twarzy Xeny.
We can work it out,
We can work it out.

Xena stanąwszy twarzą do Gabrieli odchyliła ją nieco do tyłu,a jej smukłe palce poczęły rytmicznie ssuwać się po ciele przyjaciółki. Od piersi,aż po same biodra.
Think of what you're saying,
You can get it wrong and still you think that it's alright.
Think of what I'm saying,
We can work it out and get it straight or say goodnight.
Ogień wtórował zmysłowemu tańcu dwóch kobiet. Otulało je ciepło życiowego ogniska,a księżyc rzucał blady cień na ich drobne twarze,wyrażające słodką extazę.
Gabriela zarzuciwszy ramiona na szyję przyjaciółki,poddała się jej krokowi,a jej noga oplotła biodro wojowniczki.
We can work it out,
We can work it out.

Life is very short and there's no time
For fussing and fighting, my friend.
I have always thought that it's a crime
So I will ask you once again.

Gabriela w takt cichej muzyki osunęła się na kolana a jej nogi oplotły nogi leżącej na ziemi wojowniczki. Ze słodyczą na twarzy dziewczyna wygięła kręgosłup do tyłu. Z jej ust wydobył się już niemalże zmysłowy szept.
Try to see it my way,
Only time will tell of I am right or I am wrong.
While you see it your way,
There's a chance that we might fall apart before too long.

We can work it out,
We can work it out.

Xena przymknąwszy oczy,objęła przyjaciółkę za biodra i z cicha zaœpiewała.
Life is very short and there's no time
for fussing and fighting, my friend.
I have always thought that it's a crime
So I will ask you once again.

Kiedy obie kobiety stanęła na równych nogach,Gabriela znów odwróciła się tyłem do Xeny i wygiąwszy rękę do tyłu objęła jej szyję.
Xena oplotła ją w pasie i zaczęła niemalże szeptać do jej ucha.
Try to see it my way,
Only time will tell of I am right or I am wrong.
While you see it your way,
There's a chance that we might fall apart before too long.

We can work it out,
We can work it out.

Safona poderwała się z miejsca i pobiegła przed siebie nie patrząc gdzie zaniesie ją ten szalony bieg. Jej uczennice wielce się zaniepokoiły,co wyraziły ciche szeptania .
Xena nie zastanawiając się ani chwili pobiegła za poetką. Dogoniła ją i zastała łkającą opartą o drzewo. Wojowniczka podeszła już delikatniej do Safony i położyła jej rękę na ramieniu. Safona odwróciła się i mówiła ze łzami w oczach:
-Jesteœ taką szczęœciarą mogąc mieć przy sobie osobą,którą kochasz.
-O czym ty mówisz?
-Jutro przyjeżdzają ojcowie,aby odebrać swoje córki. Alana odjedzie i nigdy więcej jej nie zobacze.
-W porządku,posłuchaj-Xena ujęła ją za ramiona-Jeżeli Alana nie będzie chciała odjeżdżać z wyspy,nikt nie zabierze jej stąd siłą.
-Jest jej ojcem! Kto go powstrzyma?
-Ja!-rzekła groŸnie wojowniczka.
Głoœny krzyk wybudził Xenę z jej błogiego snu. Tę noc spędziła na hamaku,podczas gdy Gabriela została zaproszona do domu Safony i tam rozmawiały prawie całą noc.
Do Xeny dobiegały głoœne krzyki i kłótnia,jak również czyjœ płacz. Głosy,które narazie słyszała Xena były doœć przytłumione,gdyż słyszane z oddali.
-Ojcze,ależ ja nie chce za niego wychodzić.-krzyczała jakaœ dziewczyna.
-Proszę ją zostawić! Zostaw ją ty draniu!-krzyczała Gabriela.
"Doœć tego!"-syknęła Xena i złapawszy miecz do ręki pobiegła w stronę hałasu.
Kiedy dobiegła na miejsce jej oczom ukazała się Alana,cięgnięta za ręce przez starego mężczyzne,oraz Gabriela próbująca nie używać siły.
-WeŸmiesz z nim œlub czy ci się to podoba czy nie!
-Ojcze! Ja go nie kocham!Chcę zostać tu z Safoną!
-Nie pozwolę,aby moja córka została na wyspie z jakąœ dziwką!-mężczyzna zatrzymał się i spojrzał na córkę.
-Ja ją kocham!-wyłkała.
Idealnie wymierzony cios położył dziewczynę na ziemi.
-Mamusia nie nauczyła cię jak traktować damy?-warknęła Xena po czym szarpnęła go za ramię i odwróciła w swoją stronę-Nie nauczyła cię,Draco?
-Draco?-zdziwiła się Gabriela.
-Jak widzisz Draco wyleczył się ze œmiertelnej miłoœci do ciebie.
-Nigdy nie przestałem cię kochać moja miła.-Draco obleœnie uœmiechnął się do Gabrieli,której mina wyraziła niesmak.
-W porządku,kochasiu! Jeżeli Alana chce tu zostać to tutaj zostanie!
-Tak myœlisz?-wœciekł się wojownik.
-Chyba,że najpierw pogrążysz mnie!-warknęła Xena.
-Safona...-szepnęła Alana.
-Co z nią?-zdziwiła się Gabriela.
-Biegnij po nią Gabrielo!-krzyknęła dziewczyna-Zaraz może stać się coœ złego!
Gabriela nie myœląc dłużej pobiegła szukać swojej idolki.
-Jak za dawnych czasów,Draco!-œmiała się Xena trzymając ostrze miecza przy jego gardle.
-Co tu tobisz,hę? Nareszcie dałaœ upust swoim żądżom?
Gabriela szukała doœć długo. Nareszcie po drodze,tuż przy klifie odnalazła zwój. Szybko go podniosła i zaczęła czytać na głos.

"Bogowie wiedzą, że œmierć jest nieszczęœciem. Inaczej chętnie umieraliby sami.
Nawet delikatna dziewczyna, kwiaty œcina.
Nie wszystko można w życiu zdobyć, trzeba raczej wybierać. "

Do Gabrieli nareszcie dotarło co zamierza zrobić Safona. Kiedy wczoraj rozmawiały,Safona powiedziała,że z tej sytuacji jest tylko jedno wyjœcie i jedno widzi tu ukojenie. Gabriela poczuła jak podnoszą się włosy na jej ciele.
Xena zjadliwie się zaœmiała. Wiedziała,że Draco już wiele lat temu nie miał z nią szans a co dopiero teraz.
-Wyniesiesz się stąd? Czy mam cię sama wynieœć?
-Jeœli pójdę na dno!-sapał Draco-Pociągnę cię tam ze sobą,Xeno!
W tej chwili rzucił się na wojowniczkę,która z łatwoœcią sparowała jego cios,a jej zwinne salto rozłożyło herszta jak długiego na ziemi. Xena podeszła do niego z dumną miną i trzymając ostrze przy jego szyji rzekła:
-Już dawno spadłeœ na samo dno!
Draco pozbierał się z ziemi i idąc powolnym,posuwistym krokiem zbliżył się do córki:
-Mógł dać ci wszystko co byœ sobie wymarzyła.
-Nie zaznałabym szczęœcia przy żadnym mężczyŸnie,ojcze!
Wojownik dając za wygraną poczłapał w stronę swojego statku.
-Gabriela!-przypomniała sobie Xena ze strachem na twarzy.
-Safona!-zawtórowała jej Alana.
Kiedy szybkim krokiem dobiegły do klifu kierując się po œladach Gabrieli,ujrzały Safonę,przyodzianą w długą,powiewną szatę swojącą nad urwiskiem. Obok niej stała Gabriela bojąc się bliżej podejœć.
-Żegnaj Gabrielo.-szepnęła poetka-Na zawsze pozostaniesz w moim umyœle.
Po chwili dodała z goryczą:
-Ostatni taniec przyjdzie mi zatańczyć ze œmiercią,a nie z ukochaną osobą. Niechaj tak się stanie!
Jej ciało z wolna zaczęło chylić się ku upadkowi,gdy Alana rzuciła się na ratunek. Biegła co sił w nogach i w ostanim ułamku sekundy zdążyła złapać swoją przyjaciółkę za pas i razem padły na ziemię.
-Kocham cię!-szepnęła Safona tuląc się z leżącą na ziemi dziewczyną.
-Już zawsze będziemy razem.-szepnęła tamta... Na wieki! Już nigdy cię nie opuszczę.
-Jesteœcie pewne,że nie chcecie tu zostać?-pytała Safona stojąc pod swoim domu objęta z Alaną-Odzyskałam szczęœcie życia i teraz chcę żyć. Zostańcie z nami. Zostańcie jeszcze trochę! Jesteœcie tu dopiero od dwóch dni!-nalegała poetka.
Xena spojrzała na przyjaciółkę. Wiedziała,że Gabriela chciałaby zostać,lecz z drugiej strony...
-Więc jak? Zostaniecie Gabrielo?-pytała przyjaŸnie Safona.
Gabriela ukradkiem spojrzała na Xenę,czekając raczej,aby tamta podjęła decyzję.
-Cóż-zaczęła Xena-Może warto jeszcze raz wybrać się na ryby...-dodała filuternie po czym szczerze się rozeœmiała-Zostajemy!
Cała trójka odetchnęła z ulgą. Czekały je najwspanialsze wakacje życia.
Xena wzięła przyjaciółkę pod rękę i poszły razem na spacer. Rozkoszowały się pięknem wyspy i chłonęły każdą chwilę spędzoną razem.
-Byłabyœ gotowa,aby dla mnie skoczyć w przepaœć?-spytała wreszcie Gabriela-Byłabyœ gotowa zaryzykować dla mnie życie?
Xena promiennie się uœmiechnęła i czule odrzekła:
-Zaryzykowałam dla ciebie serce... i wcale się nie zawiodłam.



niezłe, ale...
w dziale XWP sequel tworzymy wyimaginowane odcinki. Od pierwszego do entego. Kreujemy nowe postacie, obsade itp. zasady gry

Twoja praca powinna być umieszczona w Naszej Twórczo¶ci, i tam przenoszę. gostek_

ps wklejaj±c text z jakiego¶ edytora textu warto sprawdzić czy wy¶wietlaj± się poprawnie polskie znaki (różne kodowania), je¶li nie to poprawić żeby nie utrudniać komu¶ czytania Wink







_________________
Some things are worth dying for. Being prepared to sacrafice all for love.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wy¶lij prywatn± wiadomo¶ć Wy¶lij email
   
Wy¶wietl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Xena Warrior Princess e-gosciniec Strona Główna -> Nasza Twórczo¶ć Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


okna drewniane alveo projektowanie stron money wynajem

Lo-Fi Version
Powered by phpBB © 2005 phpBB Group
..
.
Theme by GhostNr1

Googlepage: GooglePullerPage



Montaze Xenowe | Stare Filmy | Siedlce